Maria Ostasz – poetka z Nowin Horynieckich

Maria Ostasz – poetka z Nowin Horynieckich

Pani Maria Ostasz to mieszkanka Nowin Horynieckich. Od dziecka miała talent i pasję do tworzenia wierszy i wierszyków. Żyła i pracowała na wsi, zajmowała się siedmiorgiem dzieci, a intensywną twórczość pisarską rozpoczęła gdy jej mąż poważnie się rozchorował i niesamowicie cierpiał z powodu bólu. Wtedy to powstał pierwszy wiersz z tomiku jej poezji – „Jak ja Ci to powiem”.

Pani Ostasz zauważa rzeczy, których zabiegany człowiek może nie dostrzegać stąd bardzo warto przeczytać jej wiersze, które skłaniają do refleksji.

Wiersze Pani Marii opowiadają o życiu, o wielu ciężkich momentach, które przeżyła, o próbach radzenia sobie z nimi, o mężu, dzieciach, Nowinach Horynieckich i mieszczącej się tam kapliczce Matki Bożej Nowińskiej, o zachwycie otaczającą przyrodą… Poetka stara się uchwycić uciekający czas, wyrazić wielką miłość do ziemi, Boga i ludzi. Niesie tym samym wartościowe przesłanie oparte m.in. na pokorze i wdzięczności wobec Boga.

We wstępie do Jej tomiku wierszy Państwo Krystyna i Antoni Palińscy piszą:

Każdy artysta: poeta, muzyk, malarz, rzeźbiarz, architekt poprzez swoją twórczość głosi prawdę o otaczającym go świecie i jego prawach. On, dzięki darowi Boga, dzięki nadzwyczajnej wrażliwości, przepuszcza te prawdy o życiu i świecie poprzez pryzmat swego talentu i pozwala nam zobaczyć to, czego sami nie dostrzegamy lub nie potrafimy sobie wyobrazić, uzmysłowić.

A co przekazuje nam Pani Maria Ostasz w swoich wierszach? Jej credo życiowe to postępować zgodnie z zasadami Dekalogu, kochać Boga, szanować rodzinę, wypełniać swoje obowiązki, jak Bóg przykazał

Wiersze Pani Mari Ostasz zostały kilkukrotnie wyróżnione m.in. na międzynarodowym konkursie poetów ludowych „Wrzeciono” (laureatka w 1995 i nagroda główna w 1996 roku) w Nowej Sarzynie. Ponadto Pani Ostasz prezentuje swoje wiersze na wieczorkach poetyckich, dorocznych spotkaniach poetów organizowanych przez Centrum Kulturalne w Przemyślu. Jej twórczość była publikowana m.in. w stalowowolskim tygodniku „Sztafeta”.

Poniżej prezentujemy kilka wierszy Pani Marii, które dzięki dobrym ludziom, którzy docenili jej twórczość zostały wydane w formie zbioru poezji pt. ” Wiersze”:

Wioseczka mała

Rozsławiłabym cię na cały świat
Wioseczko moja mała
I gdybym umiała

Pracowałabym z całych sił
Gdyby się cofnęły lata
Byś była bogata

Pragnęłabym by wróciły lata świetności
Cofnęłabym uciekający czas
Z miłości

Ale wiem że czasu nie odwrócę
I nie wróci chwała
Ale ciebie kocham jaka jesteś
Wioseczko moja mała

***

Cudowne miejsce

Jest takie miejsce na skraju Roztocza
Leśna kapliczka, cudowna woda w studzience
Gdzie cała przyroda wokoło
Oddaje cześć Najświętszej Panience

Tutaj w modlitewnym pokłonie
Na polach kołyszą się w zbożach odrobinki chleba
Kwiaty i zioła wokoło
Zanoszą modły do nieba

Litanię nieustanną
Szepczą wody w licznych strumykach
A gałęzie drzew i liście
Radośnie szumią ,,Magnificat”

Godzinki o wschodzie słońca
Zaczyna ptasie granie
Wśród lasów stojącej
Matce Najświętszej na leśnej polanie

Słońce zachodzące swymi promieniami
Odmawia nowennę kiedy dzień mija
Zachwycone cudownym miejscem
Szepcze ,,Tota pulchra est Maryja”

Księżyc gdy zejdzie nocą
Oczarowany ciszą i spokojem
I tym cudownym miejscem na polanie
Zaczyna Matko dla Ciebie nocne czuwanie

Swoje różańcowe zdrowaśki wieje
Wiatr kiedy Roztocze mija
I lecąc gdzieś dalej w Polskę
Śpiewa ,,Zdrowaś Maryja”

Wszystko tutaj śpiewa
W całej otaczającej przyrodzie
Tobie Matko Boża z leśnej kapliczki
Stojącej na wodzie

***

Starość III

Dałam ogłoszenie w gazecie
Zjeździłam Polski połowę
Lecz nie moge do siebie dokupić
Części zapasowych

Może gdzieś jest taki sklep
Lecz go nie widziałam
A wszystko tylko przez to
Że okularów zapomniałam

Już kopę lat żyje
I zmagam się jak każdy z dolą złą
I chyba dlatego oczy
Zachodzą już mgłą

Tyle dźwigałam na plecach
A w ręku różne teczki
A teraz trzeba już zaczynać chodzić
Przy pomocy laseczki

W nocy w kościach strzyka
Jakby było więcej kości
A wszystko tylko dlatego
Ze to skutki starości

***

Twoja miłość

Miłość przyszła jesienią
Rozświetlona blaskiem neonu kina
Miłość jaka w życiu się zdarza
A jednak to była twoja więc inna

Wiatr w pustych gałęziach
Gra o tym melodię
Krok na śniegu pisze o tym wiersze
Ale ty kochasz najgoręcej jak umiesz
Bo po raz pierwszy

Księżyc gdzieś za chmurą skrył swą romantyczność
A Tobie się zdaje że Twoje uczucie już trwa całą wieczność
I choć ta miłość jest czysta i biała
I tak krucha jak śnieżynka co z nieba leciała

Ale Ty wierzysz w otaczający cię świat
Bo masz swoje osiemnaście lat
I choć kwiaty przyniósł Ci na szybie mróz
Ale Ty w nią wierzysz i kochasz i już

Może zima z śniegiem i mrozem
Ściśnie ta miłość w okowach
A Ty nie będziesz musiała już dalej gonić
I w tej miłości się schowasz

I podmuch zimnego wiatru
Napawa Cię drżeniem
Może te swoje wszystkie marzenia
Ukryjesz pod tej miłości ramieniem

***

Jak ja Ci to powiem

Jak ja Ci to powiem
Żejuż odchodzisz
Taki malutki skulony
Że drzewa już Ci kwitnąć nie będą
Ani zielenić się zagony

Jak ja Ci powiem że w Twoim życiu
Być może wiosna i lato już nie nastanie
A ta ławeczka stojąca przed domem
Na zawsze pusta zostanie

Jak ja Ci powiem, że dni chociaż tak przykrych
Niewiele Ci zostało
A może u Boga uproszę tą łaskę
Aby odejście bardzo Cię nie bolało

Jak ja Ci powiem że jak zły prorok
Z Twoim przeznaczeniem jestem w zmowie
A może sama udźwignę tą tajemnicę
I nic Ci nie powiem

Fragment naszej rozmowy po przeczytani wzruszającego bardzo wiersza „Jak ja Ci to powiem”, który zapoczątkował bogatą twórczość Pani Marii:

Anna Serkis: Czy Pani wiedziała o tym, że Pani po Pani męża przyszła śmierć?
Maria Ostasz: Tak, wiedziałam.
A. Serkis: Powiedziała mu Pani o tym?
M. Ostasz: Nie, nie powiedziałam..

***

Żona pijaka

Nie tobie żono pijaka
poezja, muzyka kwiaty
Za stracone życie
już otrzymałaś zapłatę

Przecież nigdy nie opowiesz nikomu
ile razy byłaś bita, gwałcona
Bo Tobie prawo odebrało życie
Pijaka żona

Bo przecież dla ludzi byłaś
Zawsze niczym, nijaka
Kto by się tobą zajmował
Żono pijaka

I tak codziennie ciężko
A nieraz i w nocy Tyś pracowała
By wykarmić i wychować te dzieci
Co Bozia co roku dawała

I jak wychować te gromadkę dzieci
I dać im choć trochę miłości
Bo ojciec bywa ciągle pijany
Albo bieleje ze złości

I tyle w Twym życiu cierpień
łez, krzyku butelek
nocy nieprzespanych
Mój Boże kochany
I wśród codziennych zmagań
i kłopotów tak wielu
uczepić się nitki pajęczej
by dotrzeć do celu

Najtrudniejsze bywają noce
Gdy zmęczenie i sen oczy morzy
A ty czekasz i nie wiesz
Czy się położysz

I chociaż dochód rodzinny
Jak grzmot w butelkę trzasnął
Jak wytłumaczyć dziecku w kołysce
Cicho tato zasnął

Już świta, pora wstawać
On wreszcie się położył
A ty stoisz gdzieś w kącie zmarznięta
I chwalisz Tego co ucieczkę stworzył

Za ciężką, trudna pracę
Choć całe życie ciągle w biegu
A nocą zamiast odpoczynku
Bose ślady na śniegu

W trudnych chwilach byłaś sama
Zapadła decyzja taka – nie inna
a on potem krzyczał
Tyś wszystkiemu winna

I choć się starałaś i w cierpieniu
Gdy choroba Twa głowę chyliła
A przez życie było
Że tylko źle robiłaś

I chociaż plecy się chylą
I głowa już biała
A Ty sobie się dziwisz – skąd wzięłaś tę siłę
Żeś to wytrzymała

I chociaż życie tak ciężkie się kończy
Zostało tak dni już niewiele
I komu to wszystko opowiesz
Chyba Bogu w kościele

A miało być przecież inaczej
W to wszystko tak trudno uwierzyć
I aby to życie zrozumieć
Trzeba samemu to przeżyć

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *